Słynne, austriackie szczepy dostępne w Dionizosie!

Dziś będzie o Austrii, bo to właśnie stamtąd pochodzą nowe nabytki w ofercie krakowskiego Dionizosa, który konsekwentnie rozszerza swoje portfolio austriackich win.

Miłość do najpopularniejszych w Austrii odmian winorośli – grüner veltlinera, zweigelta, sankt laurenta czy blaufränkischa – wyznaję regularnie i to zarówno, gdy dotyczy win z tego kraju, jak i polskich czy morawskich odpowiedników. Nawet dla mnie było jednak zaskoczeniem, że stojąca za nimi winiarnia jest aż tak popularna w naszym kraju –  znajdziemy ją w ofercie także dwóch innych importerów.

Christina (córka) i Franz Netzl. © Weingut Netzl.

Weingut Franz und Christine Netzl

Zacznijmy jednak od samego producenta. Jego historia sięga jeszcze 1860 roku, dziś położona w sercu regionu winiarskiego Carnuntum (od 2019 roku czternastej apelacji DAC w Austrii) Weingut Franz und Christine Netzl (lub po prostu Weingut Netzl) prowadzona jest przez kolejne pokolenie winiarzy – małżeństwo Christiny i Franza oraz ich córki, także Christiny. Aktualnie to prawie 30 hektarów winnic, położonych w kilku różnych lokalizacjach (znajdziemy w nich m.in. glinę, less, żwir i piasek) na terenie gminy Göttlesbrunn. Od kilku lat uprawa jest wyłącznie organiczna (co było pomysłem najmłodszego pokolenia), wśród odmian winorośli 70% stanową czerwone, na czele ze sztandarowym dla producenta zweigeltem. Inną z wprowadzonych zasad jest ograniczenie wpływu aromatów dębowych na wino. Na pierwszym planie ma pozostać owoc i po degustacji mogę potwierdzić, że producent nie rzuca słów na wiatr.

Austriacki Grüner Veltliner 

Wśród recenzowanych win nie mogło rzecz jasna zabraknąć grüner veltlinera, w tym konkretnym przypadku mowa o Carnuntum Grüner Veltliner Ried Rothenberg 2021. Fermentacja i 8-miesięczne dojrzewanie w dębowych beczkach i 14% alkoholu (choć dobrze zintegrowanego) przekładają się na, jak to mawiają, „kawał wina”. Wyraźna struktura, żółte owoce, charakterystyczne pieprzne i dymne akcenty, ale też kremowy niuans. Bez przesadnie zarysowanej kwasowości, ale z dużą dozą elegancji. Nie podchodzić bez jedzenia, a najlepiej – bez wiener schnitzla! (99 zł) ♥♥♥♥

Zweigelt, Merlot, Syrah

Największym zaskoczeniem był dla mnie drugie z win. Na papierze Carnuntum Edles Tal Göttlesbrunn 2019 zapewne nie wywołałby mojego zainteresowania. Zestawienie w jednym zbiorze zweigleta (dominuje), merlota i syrah, 18-miesięcznego dojrzewania w barrique i 14% alkoholu jawi się jako powidłowy koszmar, tymczasem takiej równowagi i świeżości wino mogłoby życzyć wielu znacznie lżej zbudowanym konkurentom. W bukiecie sporo jest owoców leśnych (jeżyny, jagody), są też przyprawy (kardamon) i zioła. W smaku, prócz jagód, pojawia się wiśnia, do przypraw dołączają zioła, jest też nuta gorzkiej czekolady i wyczuwalna tanina. Wszystko świetnie poukładane, z zaskakująco wysoką kwasowością i owocowym finiszem (109 zł). ♥♥♥♥♡

Wyjątkowy smak austriackiego szczepu St. Laurent

Zacząłem od grünera, kończę inną klasyką. Niederösterreich St. Laurent 2018 w gorącym roczniku był zbierany relatywnie wcześnie (już 5 września), dojrzewał 18 miesięcy – w przeciwieństwie do poprzednika – w dużych beczkach o pojemności 500 litrów. Kto ma podobną do mnie słabość do tej odmiany, nie będzie rozczarowany. Soczystemu owocowi wiśni i jagody towarzyszy spora dawka ziół, trochę nut pestkowych, dobrze zaznaczona kwasowość i umiejętne rozłożenie wszystkich elementów. Plus: potencjał na kolejnych 6-8 lat (99 zł). ♥♥♥♥+