Wino to zostało zakupione przeze mnie w okresie pandemicznym. To warte podkreślenia, bo zakupy prowadzone w tym czasie nieco odbiegały od dawniej przyjętych. Trudno było wina degustować ze względu na ograniczenia w przemieszczaniu się, wysyłane kurierami nie zawsze dawały pewność dotarcia w odpowiednim stanie. Tu jednak importer i firma kurierska stanęły na wysokości zadania, co mogłem stwierdzić po tych kilku miesiącach od otrzymania tego wina i spokojnym przechowywaniu w mojej piwniczce.

Wybór wina był intencjonalny. Do przygotowywanej ryby (pstrąg), którego mocno doprawiłem wonnymi ziołami i przyprawami, szukałem wina, które nieco wkomponuję się w tak przygotowane danie. Bo pstrąg to ryba dość lekka, chuda, może nawet nieco delikatna, ale silnie przyprawiona pokazuje też ciekawy charakter. Do tego warzywa na blasze – więc raczej nie szukałem wina, które zmagałoby się z białym sosem. Wybrałem hárslevelű, bo spodziewałem się pełniejszego ciała i aromatów w zapachu i w smaku.

I trzeba przyznać, że się nie zawiodłem. Już w kolorze ciemnej słomy przechodzącej w złoto wino pokazało swoją dojrzałość. W zapachu aromaty suszonych owoców – jest morela, suszone jabłko, kwiaty i nuty orzechowe. W smaku zaskakujące swoją świeżością mimo tych sześciu lat, dojrzała owocowość kojarząca się z babim latem oraz długi, przyjemny finisz. Wino bardzo dobrze zrobione a dla miłośników dojrzałych białych win (do których się zaliczam) degustowanie go było samą przyjemnością.

Wino importowane przez firmę Dionizos. Zakup własny.