Co ważniejsze, naprawdę trudno trafić na kiepskie wino, za to wybór wśród tych znakomitych jest naprawdę spory. Wreszcie mimo upływu lat, relacja ceny do jakości i potencjału dojrzewania, wciąż pozostaje na bardzo dobrym poziomie, a uwaga ta dotyczy także wyceny kształtowanej w Polsce przez importera tych win – firmy Dionizos z Krakowa. Przedstawiam trzy kolejne wina, które właśnie trafiły do sprzedaży.

Na początek Rebula 2018 powstająca z odmiany o tej samej nazwie, choć pewnie większość kojarzy ją w wersji włoskojęzycznej – ribolla gialla. Średni wiek krzewów to 66 lat, spontaniczna fermentacja na dzikich drożdżach rozpoczyna się w stalowych zbiornikach, a później kontynuowana jest w beczkach z dębu francuskiego. Tam też dojrzewa na osadzie przez kolejnych 18 miesięcy. Gorący rocznik przekłada się na wyjątkowo soczyste aromaty – są tu i owoce tropikalne i dojrzałe jabłko, żółta śliwka czy morela. Towarzyszą im nuty ziół śródziemnomorskich (najbardziej wyczuwalny jest rozmaryn), prażonych migdałów i skórki chlebowej. Dobra budowa z wyczuwalnym garbnikiem i świetny, lekko słonawy finisz z akcentami żywicy. Potencjał na kolejnych 6–8 lat. ♥♥♥♥♡

Sivi Pinot Ambra 2017 to zaś 100% pinot gris, którego grona pochodzą z nieco młodszych nasadzeń (średnio 35 lat). Słowo „ambra” odnosi się do 10-dniowej maceracji na skórkach, pozostałe procesy winifikacyjne są identyczne jak w przypadku rebuli. Zdecydowanie różnią się za to w aromatach. W tym przypadku owoc jest oszczędniejszy, reprezentowany głównie przez suszone jabłko i morele. Więcej za to nut wosku pszczelego, rumianku, suszonych ziół i odrobiny korzennych przypraw. Skoncentrowane, z niesamowicie długim zakończeniem i świetną, lekko cytrusową kwasowością. Z całej dzisiejszej trójki, najbardziej uniwersalne gastronomicznie, będzie pasować i do tłustszych ryb i do białego mięsa i… jajek w sosie tatarskim. ♥♥♥♥♡

Na koniec wino, na które zawsze czekam. A że ostatnio czekam nieco krócej niż zwykle (rocznik 2013 recenzowałem jesienią, rocznik 2012 – ponad dwa lata temu), przyjemność jest jeszcze większa. Modri Pinot 2014 (czyli pinot noir oczywiście) powstawał identycznie jak jego starsi bracia – najpierw czterotygodniowa maceracja, później czteroletnie (!) dojrzewanie w nowych beczkach dębowych i kolejne sześć miesięcy w butelkach – do których trafia bez klarowania i filtracji. Klasyczny bukiet, pełny dojrzałych truskawek, poziomek i malin, z odrobiną wanilii i nut ziemistych. W smaku dodatkowo pojawiają się wiśnie, trochę jagód i róży, nuty balsamiczne i tytoniowe, anyż i lukrecja. Bardzo złożone, z wyraźnym garbnikiem, dobrą kwasowością i lekko pikantnym zakończeniem. To wciąż młodzieniaszek – kolejne dwie dekady nie powinny na nim zrobić szczególnego wrażenia. ♥♥♥♥♡+

Mieszkańcy Krakowa i okolic zdążą jeszcze zakupić te wina na święta w sklepie firmowym importera. Pozostali mogą skorzystać z jego sklepu internetowego – kliknij w link.